środa, 25 lipca 2012

#3

Ciężko mi się pozbierać, za duże się dzieje, za dużo osób o które się martwie, a to wszystko mnie przerasta.
Dzisiaj byłam u babci, zobaczyliśmy z bratem jakąś piłkę, to się troszkę nabiegałam.. :)
no i cóż, były tam wafle, zgrzeszyłam.. *.*
Ale mam ambitne plany, już się poumawiałam na rolki, na basen, ma być aktywnie!
Będę miała robione streety + codziennie tańcze w domu, teraz chce się skupić na poznawaniu nowych styli tanecznych, nie chce się zamykać w dancehallu i hip hopie :)
A wczoraj ? półtorej godziny treningu, a przed pójściem spać brzuszki.. i niestety, kręgosłup nie pozwala o sobie zapomnieć. 2 lata temu, miałam jakąś kontuzje, każdy lekarz mówił co innego, jednak co do jednego byli zgodni : zapomnieć o trenowaniu gimnastyki, koniec z jakimkolwiek sportem, leżeć, nic nie robić i chodzić na rehabilitacje. Byłam bardzo załamana, po bodajże 4 miesiącach udało się z tego wyjść, nie bolało na tyle że ograniczało mi normalne życie.. ba, przycisnęłam się i pojechałam na mistrzostwa podkarpacia w gimnastyce, miałam 2 tygodnie na opanowanie wszystkiego.. :) 
Teraz , coraz częściej kręgosłup mi przypomina że o mnie nie zapomniał, niestety..
Ale co jest również moim celem ? Nie poddać się, żeby nie ważne co się nie działo.

Za dużo , za dużo, za dużo na głowie. Czyżby znowu większa część nocy przebigła na patrzeniu się w ściane ?.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz